Contemporary Art Promotion  
  
 
 
 
 

 
 

Custom Search
 

Guests Artists Gallery on line

Share/Bookmark

 


 

Travel Photographs of Mark Barcinski, USA, New Zealand, Australia, Japan

More Photos by Mark Barcinski


 

Photography of Wladyslaw Pawelec

Wladyslaw Pawelec has always stood out in the dirty gray of Warsaw in the late 70s. His nude young women exude a sense of healthy erotic energy in the schizophrenic atmosphere of Poland torn between Party and Church. The film tracks down some of his models and by juxtaposing them with their portraits captures a sense of passing time. Wladyslaw Pawelec has spent 40 years exploring the female nude. In the silence of his studio, he gives us the timeless spectacle of a mystery that deepens as it is laid bare. Today, when the naked female is used as an object of pleasure or merchandizing, or as a politicized body, the nudes of Wladyslaw Pawelec come across as traces of a forgotten civilization.

 

More Photograps


Wladyslaw Pawelec

...był prekursorem sztuki erotycznej w purytańskim i komunistycznym kraju jakim w owych czasach była...

Pierwszy skandalista polskiej fotografii

NAGA SZTUKA Gosia Stępień

Wywiad z Władysławem Pawelcem, prekursorem fotografii erotycznej w Polsce.

Fotografie : Gosia Stepien

Wiecej Zdjec

6 Grudnia 2003 roku w Galerii Six Images w Amsterdamie odbylo sie otwarcie ekspozycji Pana Wladyslawa Pawelca, w obecnym momencie juz 80-cio letniego staruszka, który z powodow zdrowotnych nie mogl byc obecny na swoim wernisazu.
Fotografik i prekursor sztuki erotycznej w purytanskim i komunistycznym kraju, jakim w owych czasach byla Polska, zajmowal sie 40 lat fotografia. W latach 70-tych i 80-tych fotografowal nagie kobiety.  W styczniu 2004 bedac w Warszawie odwiedzilam Pana Pawelca w jego mieszkaniu na Mostowej i poprosilam o udzielenie mi wywiwdu, co oczywiscie uczynil chetnie. Panie Wladyslawie fotografowal Pan w latach 70-tych i 80-tych nagie kobiety, czy móglby Pan opowiedziec mi jakis mily epizod, wspomnienie o sobie, o faworytkach Panskich modelkach, o swojej pracy? Moja droga do fotografii byla dosc zmudna, dochodzilem do niej poprzez kilka innych zawodów, w koncu odnalazlem sie w fotografii i to byl najpiekniejszy i najdluzszy okres w moim zyciu. Przeszedlem cala droge od fotoreportera prasowego, potem czlonka Zwiazku Fotografików, do momentu gdy zaczalem dzialac jako "wolny strzelec", trwalo to co prawda. Kazda prace, która wykonywalem staralem sie robic z pasja, pólsrodki mnie nie interesowaly. Dlaczego wybral Pan erotyczna fotografie, co bylo w tym takiego specjalnego, co Pana pasjonowalo, czy to byly kobiety, czy ich nagie cialo, czy moze piekno kobiecego ciala? Zlozyly sie na to rózne przyczyny, ja wlasciwie zawsze dobrze rozumialem sie z kobietami i to byl wlaciwie czynnik, który dal mi pózniej w reke atut zeby ten gatunek fotografii uprawiac. Kobieta jest z natury istota krucha, delikatniejsza niz mezczyzna i majac z nia do czynienia nie mozna sie poruszac jak slon w sklepie z porcelana.  Jeszcze jako chlopie, takie nieletnie, bylem przez panie glaskany po glówce, bylem jakims takim ulubiencem pan.  Mam ta ceche i wlasciwosc, ze potrafie rozumiec kobiety i to ulatwia kontakty. Tego rodzaju fotografia jak Akt, tym bardziej musi istniec ta platforma porozumienia miedzy fotografem a modelka, chodzi o to, zeby panowala ta wlasciwa atmosfera na planie zdjeciowym. Wszystko bazuje na zaufaniu wzajemnym, poza tym sposób prowadzenia modelki na planie - ja staram sie to robic delikatnie. Moje polecenia, trudno to nawet nazwac polecenia, jakies propozycje: w prawo, w lewo, wyzej, nizej, reka, noga, staram sie przekazywac ustnie bez dotykania modelek. One to docenialy, wiec moglem z nimi zrobic duzo wiecej interesujacych zdjec. Tu jest taka cienka nitka wzajemnego porozumienia, musi byc prawie niewyczuwalna, prawie niewidoczna, ale musi istniec. A czy zdarzaly sie Panu modelki z którymi nie mógl sie Pan zkomunikowac, praca stawala sie trudna, a sesja byla nieudana? Tak, byly takie sytuacje, kiedy nawet dziewczyny o bardzo dobrych fizycznych warunkach, ze tak powiem, fizycznie bardzo atrakcyjne, ja nie moglem przezwyciezyc tej bariery sztucznosci, które mnie jak by paralizowaly i w takiej sytuacji po paru próbach musialem bezowocnie rezygnowac. Ja pracowalem w tej minionej epoce, za ustroju komunistycznego i z tymi modelkami, które byly wylacznie amatorkami, wtedy nie istnialo cos takiego jak agencje, gdzie mozna bylo sobie pójsc, przejrzec jakis katalog i zalatwic to w taki sposób jak jest przyjete na swiecie.         
Jak Pan w takim razie znajdowal swoje modelki?
Robilem to sam, poprzez znajomych, przyjaciól, czasem przypadkowo spotkana osoba na wernisazu, czy na jakiejs imprezie, ja nawiazywalem kontakt. Zwykle dochodzilo do jakiegos spotkania i próbowalismy wtedy pozytywnie ta prace kontynuowac dalej, co w wiekszosci wypadków sie udawalo. Musze dodac, ze zawsze bylem bardzo wybredny, stawialem wysokie wymagania wobec modelki, bo tu miedzy modelka a fotografujacym jest na planie wzajemna zaleznosc, zadaniem fotografa jest inspirowac modelke, ale z drugiej strony dobra modelka inspiruje fotografa. Staralem sie dobierac bardziej otwarte i szczere, które opowiadaja mi rózne historyjki. - Wie Pani, kobieta ma takich dwóch powierników, jednym to jest fryzjer, a drugim to jest fotograf.
Czy utrzymuje Pan kontakt ze swoimi modelkami? Czy odwiedzaja Pana?
Tak, tak, co prawda, to juz niektóre to sa starsze panie, bo pamietam, ze wspólpracowalem z nimi w latach 70-tych, to juz jest szmat czasu. Dzisiaj, to juz panie emerytki, albo takie, które sie do tego zblizaja.
Ten kalendarzyk, który Pan opublikowal w poczatkach lat 80-tych, który wzbudzil taka sensacje, jak to Pan osobiscie wspomina?
No... musze powiedziec, ze ten kalendarzyk zrobil wiecej sensacji i halasu niz sie spodziewalem, sprawa wykroczyla echem daleko poza Polske, tutaj tez byla dyskusja w gazetach, jedni pisali tak, drudzy inaczej i w radiu tez na ten temat sie wypowiadano, no ale ja niespodziewalem sie, ze ten temat podchwyca korespondenci zagraniczni pracujacy w Warszawie i sprawa poszla w swiat o tym kalendarzu jako pierwszym za Zelazna Kurtyna.
Zaczely pisac prosze Pani agencje swiatowe, wszystkie duze magazyny od Szpigla Szterna, francuskie gazety, amerykanskie, zrobilo to duzy rozglos, nawet mam jeszcze gdzies strone z arabskiej gazety z Kuwejtu.
Takiego rozglosu i reklamy ja bym sobie nigdy nie wykupil za pieniadze które zarabialem.
Jak wplywala Pana praca na Panskie zycie rodzinne?
Moja zona jest lagodnego usposobienia, wiec po prostu staralem sie jej wytlumaczyc o co w tym wszystkim chodzi, przyjela to, ze tak powiem z pogoda ducha. Sam z reszta iles tam razy dawalem jej w reke aparat i namawialem zeby próbowala pracowac ze mna, kilka razy próbowala, ale stwierdzila, ze to jest trudne i zmudne zajecie i dala sobie spokój.

Ja zonie zawdzieczam to, ze stworzyla mi warunki, ze moglem zajmowac sie moja praca i to z jakims skutkiem, wielu innych w mojej sytuacji mogloby miec pieklo w domu z powodu zazdrosnej partnerki, zreszta prosze Pani mój amerykanski album ZOFIA, który wydano w Kaliforni w 1986 bodajze roku, to zadedykowalem zonie, a dedykacja brzmi: Mojej zonie Irenie najbardziej wyrozumialej kobiecie swiata.
A gdyby Pan mogl przekazac wiedze mlodym fotografom, tym którzy zaczynaja fotografie erotyczna, co by Pan im polecal, jakie mialby Pan dla nich rady?
Jesli ma sie do czynienia z kobietami, to wlasciwa relacja do kobiet. W mojej ksiazce, która sie tutaj ukazala w jezyku polskim, taka w polskim jezyku monografia fotografii aktu, jeden z rozdzialów ja zatytulowalem " Trzymaj rece na kamerze". Mysle, ze to bardzo pomaga jesli ktos chce powaznie zajmowac sie tego rodzaju fotografia.
Czy wobrazal by Pan siebie fotografujacego akt meski?
Jak na poczatku wspomnialem blizsze mi byly kobiety niz mezczyzni, moze dlatego, ze bylem fizycznie bardziej delikatny, zawsze razila mnie u kolegów ta meska brutalnosc, czesto agresja, cenilem sobie bardziej ta lagodnosc kobiet.
Czy Pan fotografuje w tym momencie zycia?
Nie, ja mam powazne problemy ze zdrowiem, to sklonilo mnie zeby zawiesic kamere na haku, chociaz od czasu do czasu ciagnie mnie jeszcze, wyciagam swojego starego Nikona F3, po prostu tak dla wprawy dla wspomnien, staram sie przystrzeliwac strzelbe, jak to sie mówi - zeby nie zardzewiala.
Jak Pan jeszcze spedza wolny czas?
Ja nie potrafie zyc bez jakiejs aktywnosci, staram sie byc zajety, nie wiem co to jest nuda, nie zajmuje sie liczeniem much na suficie, ja w tej chwili zajety jestem pisaniem wspomnien swoich, sadze, ze mam sporo do powiedzenia o swoim zyciu ... wojna, za mlodu mieszkalem na Kresach Wschodnich, przezylem okupacje, pózniej ta kreta i zmudna droga do tej pracy zawodowej, nazwijmy to umownie kariery w tej dziedzinie w której zrobilem, tak ze jest chyba o czym pisac, szkoda by bylo gdyby to poszlo w zapomnienie.
Zycze Panu duzo sukcesu w zwiazku z Pana ksiazka i mam nadzieje, ze wkrótce ukaze sie na rynku i wszyscy bedziemy mogli ja przeczytac.
Dziekuje. Postaram sie nie zawiesc.

Wladyslaw Pawelec, prekursor erotycznej fotografii w Polsce zmarl 28 pazdziernika 2004.
Gosia Stepien


Brahinskiy Arthur Russian Nude Painter , was born in 1965. Graduated from the art school in 1982. Graduated from the Lvov Polygraphic institute of I.Fedorov. Professionally engaged in painting during 15 years.

More Pictures

 


 

Marcin Kulabko was born in 1964 in Warsaw (Poland). He graduate the Academy of Art in Warsaw.

He travelled around Europe and 10 years ago he decided to stay in Amsterdam where he started to work as an artist.

His work has been exposed in Amsterdam and Rotterdam. At the moment he`s

working as an illustrator for the American magazine "Weekend".

More Pictures


 

D O K Ą D   Z M I E R Z A M Y   W   S Z T U C E

PRZEMIJANIE W TWÓRCZOŚCI

Przemijanie jest jedyną stałą w rozumieniu ludzkiej egzystencji i w poznanych nam do dzisiaj wymiarach. Jest ono jednak niepopularne w naszym rodzaju cywilizacji, w której wszystko jest stałe: ubezpieczenia na pewność gwarantujące stałe zdrowie i stałą przyszłość, akty własności materialnych na sto lat, a więc na stałe, stała praca, stały związek, stałe granice, stałe posiadanie. W tej stabilizacji i tak panta rhei – czy chcemy, czy nie.Tego boimy się dziś, kierowani systemem coraz dalej i dalej od rzeczywistości.

Człowiek nie jest tylko formą materialną tak jak domena zachodnio europejskiej cywilizacji, emanującej już na wszystkie kontynenty.
Nasze przywiązanie do pojmowania siebie jak i otoczenia, poprzez własne receptory jest smutnym faktem. Przecież, ze ściśle określonych powodów, zdolności poznawcze homo oeconomicus są zblokowane. Potwierdzającym tę tezę, wnikającym w naszą codzienność najbliższym przykładem, jest prymitywizowanie nas przez dzisiejsze struktury systemowe. Ale  myślę jeszcze o świadomym ograniczeniu nas przez ewolucję, energię kosmiczną, Wszechbyt, czy jakość absolutną zwaną Bogiem.

Dlatego  nasze przekraczanie każdej sekundy, przeminięcie gdzieś Tam, by pojawić się tu, na Planecie Ziemia, by znów przeminąć Tu dla pojawienia się Tam, w innej strukturze, wymiarze i pojmowaniu – jest wspaniałe, fascynujące, radosne, dające nieogarniętą, jakby szaloną dla nas dziś, nadzieję na Wielką Podróż! Ale jest także tragiczne, bezwolne, małe, najczęściej bywa byle jakie, podobne do  żywota choćby muchy.

Nie mniej istnienie Światów Równoległych do naszego, czy wydaje się to nam smutne czy też niezwykle frapujące – jest oczywiste. To, że jesteśmy przykuci do obecnego wizerunku zewnętrza, do Świata Opisu – również zdaje się być constans. Lecz możliwość odkrycia tego co żyje obok, wymagające spojrzenia na siebie pod innym kątem, tego co obecnie przyjęliśmy uważać za nieistniejące, a przecież TO JEST najwyższą realnością – daje nam tym samym również szansę na inne spojrzenie dotyczące naszej egzystencji wogóle, jak i jej powolnego aczkolwiek sukcesywnego, rzekomego ubywania.

Niezapominajmy, że prąd jest a nawet płynie, choć go nie widzimy, bo kable w ścianie przykrywa tynk, że kiedyś ziemia była zupełnie płaska, choć od kiedy istniejemy a także kilka miliardów lat wcześniej, tak naprawdę była już planetą krągłą, nie podtrzymywaną wcale przez cztery słonie ich trąbami, że oddychamy powietrzem ale de facto wchłaniamy w siebie pola elektromagnetyczne i najlepiej gdyby było w nich jak najwięcej anionów, powodujących w naszych komórkach zjawisko osmozy czyli (w wielkim skrócie) dających nam życie, że sex to rodzaj wzbudzania prądu indukcyjnego, podobnie jak to dzieje się z rdzeniem magnetycznym w zwojnicy, z tym że u człowieka generatorami są mózg i serce, podczas kiedy miłość podobnie jak zaawansowana medytacja zen powoduje zmianę pracy tych generatorów umożliwiając skok w rozwoju istoty psychofizycznej człowieka na wyższy poziom egzystencji, a tym samym na większe, szersze jego zdolności percepcyjne, itd.
Oto jest kilka przykładów na jedyną stałą: na niekończącą się transformację, na ciągłą rotację i przemianę energi. I nie ma w nich nawet jednego potwierdzonego notarialnie aktu własności na stałe życie, umieszczone w hipotece.

TWÓRCA

Cudem zdaje się być nawet jeden baobab z prowincji Limpopo w Afryce Południowej, cudem – oryks z pustyni Kalahari w Botswanie, cudem czaruje Protea – narodowy kwiat RPA, cudem jest nasz koń Kasztan – rozumny jak mądry człowiek… I każdy człowiek bez wyjątku jest cudem.To niepowtarzalny byt, który zwykło przyjmować się jako nośnik miłości Boga. Ha, globalnie trudno to dziś zrozumieć!

Wydaje się, że najbliżej maksymy Homo, sacra res homini, powinien podążać artysta.
Różne są motywacje dróg twórczych. Rzeczywistym twórcą nazywa się tylko ten, kto niesie swój artystyczny krzyż po to, by zgłębić  niepowtarzalną boską naturę, by dobrnąć do  piękna jakim sam jest z założenia i z natury. Najpierw poprzez naukę warsztatu danej techniki wyrazu, a później dzięki temu warsztatowi, poprzez udanie się w niebezpieczną podróż –
w podróż, której celem jest zgłębienie swej niedoskonałości, przeobrażanie jej w piękno transcendentalne;
w podróż będącą  zawsze wyrazem konkretnej, ziemskiej walki podmiotu, jego cierpienia i dążenia do wyzwolenia z narzuconych struktur systemowych, kulturowych,  politycznych, religijnych;
w podróż będącą zapisem walki o przebrniecie niebezpiecznej, nie oznakowanej drogi od Rozumu – do Umysłu, od Nauki – do Wiedzy, od człowieka systemu , określonej struktury – do Człowieka Natury, fragmentu wielości Wszechświata i jedności z Nią, od ego – do rozprzestrzenienia się w Makrokosmosie, od człowieka wychowanego – do świadomości bez granic, od Narodzin – do Śmierci, od dogmatu – do prawdy rzeczywistej, od aksjomatu Boga – do wszechogarniającej Miłości.
Reasumując, Artysta wstępując na bardzo osobistą drogę twórczą będąc świadom przemijalności, jak i priorytetu którym może być dążenie do oświecenia, podlega trudnej podróży polegającej niezmiennie na kruszeniu okowów współczesnej cywilizacji.
 
Choćby  poeta, Homo in artibus eruditus, ma szansę objawić się niestrudzonym poszukującym w drodze prowadzącej ostatecznie w sensie buddyzmu, do satori i przerwania koła reinkarnacji, w sensie katolickim zaś, do zbawienia i raju wiecznego.
Choćby także Poeta poddaje pod wątpliwość istnienie jedynie tego świata, który uważamy za realny, co sprawia że jego droga jest zawiła, trudno wyodrębnić ją z ciemności  pop kultury i cywilizacji materialnej – co jeszcze bardziej potęguje trud na właściwej i tej jedynej jego ścieżce prowadzącej ku prawdzie Absolutu.
 
Dlatego też udziwnianie, silenie się, używanie Rozumu, wymyślanie Poezji jest w mym przekonaniu fałszem, sztuczną drogą, scieżką ku manowcom.
Do  Drogi trzeba odwagi, a dziś odwaga jest rozumiana jako szaleństwo. Każdy z Artystów o których myślę, szukał swej Prostej Formy. Proste zawsze było idealne i stanowiło opozycję do prostackiego. Prostackie jest naszym dzisiaj, a proste tak oczywiste po jego osiągnięciu, było i jest do zdobycia tylko dla wybranych.
Sądzę, że twórca decyduje się na walkę o powyższy kształt życia przede wszystkim po to by ludziom i innym formom egzystencji nieść Miłość, tak jak powinien to czynić uczciwy kanonik.
Dlatego też eksperymentowanie dla osiagnięcia publiki, zadziwianie dla poklasku, prowadzenie intryg w celu osiągnięcia apanaży czy wiecznej (stałej) sławy nie ma nic wspólnego z celem i zadaniem jakiejkolwiek drogi twórczej, niezależnie od obranej na niej techniki: pióra, głosu, ciała, pędzla, dłuta...czy innej. Taka postawa prokurowana przez każdy system, spotykana (o, zgrozo!) również u osób z całożyciowym dorobkiem, wiecznych kolaborantów, okrytych fałszywą peleryną twórcy, które tym samym przegrały swą jeden raz pojawiającą się szansę w ramach ziemskiego jeśli nie tu i teraz, to gdzie i kiedy, nie ma nic wspólnego z ewolucją artysty na kolejny poziom egzystencji, nie ma nic wspólnego z nośnikiem Miłości i jej przekazem dla drugich. Jest zaś dosadnym kreowaniem własnego ego, stawianiem swego panteonu na wieczność w hipotece systemu. Ale konia z rzędem temu, kto wskaże, który system, które dekoracje rzeczywistości ostały się czasowi! Jak uczy historia i u nas króluje koło życia i śmierci, nie tylko w filozofiach i religiach wytworzonych przez kulturę Azji, mieląc w swych żarnach każde wyobrażenie na proch! Nawet jeśli to wyobrażenie ma postać granitowego muru na planecie ziemia, widzianego z kosmosu czy całego cesarstwa!

W sztuce jest się początkującym przez okres kilkunastu lat, tak jak w życiu. Bo sztuka to życie, choć nie z każdej materii życia budujemy sztukę.
Napewno podstawowym czynnikiem tym najważniejszym, o którym prawie wszyscy zapominają jest Uwaga Kroku. Już na początku, umiejętność rozeznania swych własnych zasobów siły, energetycznych możliwości –  jest jakimś gwarantem późniejszejszego zgłębiania drogi, odleglości jaką zdołamy przejść, poziomu na który zdołamy się wznieść, a mówiąc językiem codziennym – ile łez zdołamy wypłakać i nie rozchorować się psychicznie, czy też nie stać się zwyczajnie głupim, próżnym lub jeszcze bardziej strachliwym człowiekiem niż na początku.
Następnym, drogocennym skarbem jest Świadomość własnej Niewiedzy – co  rodzi motywację niezbędną do ogarnięcia warsztatu. Jego studiowanie zajmuje kilkanaście lat ale świadomość musu jego ogarnięcia jest zbawienna.

W późniejszym okresie życia i już do jego końca na tej planecie, tylko strona techniczna daje nam klucz i zarazem  miecz do walki toczonej z samym sobą o osiągnięcie Czystej swej Formy. Tylko strona techniczna chroni przed bełkotem i daje porcje sił niezbędnych do potyczek, bitew i wojen, jakie musimy prowadzić także i na zewnątrz nas.
Czas nagli. Trzeba się spieszyć ale powoli. Przejście od Rozumu do Umysłu, od Nauki do Wiedzy, od Walki  do Miłości, od Noworodka do Starca kosztuje dziesięciolecia. Nikt nie przeskoczy zaplanowanej Drogi, którą każdy z nas tylko odtwarza. Ale pędząc bez Uwagi, koncentracji, poczucia niebywałej rangi każdej chwili, najwięcej z nas zagubia się w próżnym patosie systemowej kreacji. Czasu jest mało, ale każdy ma swój czas i swe zadanie. Nic ponad to: ani więcej, ani mniej. Choć chcielibyśmy prawie zawsze inaczej…

DUALIZM

Bywa i tak, że skazani (przysłowiowo) na drogę artystyczną wypełniają się aż dwoma warsztatami. Każdy z nas słyszał o sławnych śpiewakach, aktorach, którzy są również malarzami; czy o poetach, którzy rzeźbią i rysują. Znane są dość częste przypadki aktorów będących pisarzami i poetami. Wielu malarzy – rzeźbi, a każdy rzeźbiarz uzupełnia się rysunkiem i techniką pędzla.

Dwie techniki pogodzić jest bardzo trudno. Podobno nie żyjemy jednocześnie w kilku egzemplarzach. Choć o Trójcy Świętej słyszał każdy z naszego obszaru kulturowego. Zaś Toltekowie byli przekonani o naszych sobowtórach żyjących w światach równoległych.
Dwie drogi artystyczne to jak dwa życia i dwóch ludzi jednocześnie. Może kiedyś dobrniemy do tajemnicy dualizmu naszego życia wewnętrznego.
Nicią łączacą warsztaty artystyczne jest to samo zadanie i ten sam cel.

Np.w poezji artysta boryka się tylko sam ze sobą na swym oceanie. Jest odpowiedzialnym tylko za siebie  w Akcie Twórczym. Pierwotny Akt Twórczy, który stanowi narodziny pra obrazu, powstaje w intymnym zderzeniu ego Twórcy z wyobrażeniem, jak i z Wszechbytem. Bywa to często swoistego rodzaju wybuch Supernovej, jaki oślepia by pozwolić widzieć bardziej, dalej, głębiej. Poeta nie może oczekiwać wówczas pomocy jeśli taka jest niezbędna, ale też nie podlega zewnętrznym przeszkodom czynionm przez drugich bo takich nie ma. Nie ma też odpowiedzialności za innych. Ten Akt jest mimo wszystko niebezpieczny i może stanowić zagrożenie dla życia.

Jeślibyśmy teraz z pobytu wśród gwiazd, jaki bywa realnością dla poety, zstąpili na drogę tych, dla których jest on tylko marzeniem i pewnie dlatego sami siebie nazywają gwiazdami, śpiewając o niby śnie, czyli o locie i sięgnięciu właśnie gwieznego blasku ( jak ma to miejsce w arii Don Kichota Śnieć sen, najpieknięjszy ze snów z Człowieka z La Manchy ) to znajdziemy się w operze.

Artysta śpiewak jest nie tylko Twórcą ale również w tym samym czasie Odtworcą. Musi brać odpowiedzialność za dzieło stworzone już wcześniej przez innych. Kompozytor, autor libretta czy poeta – autor tekstu pieśni, niejednokrotnie przewyższają swym kunsztem artystę śpiewaka. Z tym gorzkim owocem prawdy trzeba się liczyć wędrując ścieżką mistrza oddechu. Nie wolno lekceważyć walki innych Wojowników i ich owoców Drogi. Śpiewak musi nieść ciężar odpowiedzialności za tych twórców oraz jednocześnie sam będąc twórcą, powinien przekazać odbiorcy swój system wartości emocjonalnych i moralnych.
Jego Akt twórczo – odtwórczy dzieje się wśród odbiorców i nie ma się szansy na wycofanie, poprawienie czy zmianę jeśli w trakcie, droga okazuje się nie do końca pełna.

Śpiewak tworzy wespół z odbiorcą. Odbiorca jest naocznym świadkiem Aktu Twórczego i odpowiedzialności wykonawczej  w Akcie Odtwórczym jaką niesie  Śpiewak, pragnący przekazać zmagania i efekty  bezpośrednich autorów Dzieła. Śpiewakowi grono odbiorców może pomóc w jego zmaganiu i jest to wartość jakiej pozbawiony został poeta. Ale jednocześnie poecie oszczędzono niebezpieczeństwa na jakie narażony jest Śpiewak – nie może on podczas Aktu Twórczego być natychmiast zniszczonym przez odbiorcę. Z innej zaś strony śpiewak ma szansę uzyskania natychmiastowej nagrody, uszanowania przez odbiorców, podczas kiedy poeta skazany jest na zupełną samotność, często przez lata, a nawet i całe życie w drodze, oczekując na swe wypełnienie w ludziach.

EWOLUCJA  KRWI

Artysta dokonuje swego posłannictwa, używając obojętnie jakiej techniki transformacji, podlegając cuncta fluunt i wypełniając zarazem, jak mało kto z ludzi, prawo przemijania. W ten sposób wypełnia się jego los. Bywają przypadki , że to wypełnianie ma szeroki wpływ na losy cywilizacji.

Będąc artystą miło jest podążać w swej twórczej stablilizacji i wiedzieć, że jedynym stałym jej aspektem jest nieustannie rodzenie się i umieranie: ewolucja własnej krwi pojmowana jako nadzieja na lepsze.

Miło jest być na poziomie kalos k’agathos – na tym poziomie bytu, na którym nie widzi się granic, nie czuje się strachu, pomaga się wrogom, posiada się siłę  i Umysł rozpostarte na całą przestrzeń kosmiczną. Dlatego Mimo wszystko miło jest być Artystą i, szczególnie, bywać Poetą.                                                            

Dariusz Pacak, Wiedeń 2006,
 
Homo scribendi peritus 

 


 

Gerda Dalen was born in 1969 in Surinam, Paramaribo. She followed the graphic school in Amsterdam,

where she learned to work with different kind of draw materials. Since 2003 she started with painting and had several exibitions.

After a while she searched for a combination of using her style of painting with graphic programs on the computer.

She likes to work with themes.

More Pictures

 


 

Corinne László, 1959, The Hague, The Netherlands, started painting in 2002, autodidact,

SBA Public Award Dutch Talens Competition 2002.

See You in Heaven , Having Dinner is the Oil for a Good Friendship

More Pictures


 

Dotkniecie Rene

   Aniele Bozy , Strozu Moj ,wiem , ze nie wolno mi bylo...samobojstwo jest ciezkim grzechem...ale...wydaje mi sie , ze zyje . Nie zostalem dotkniety obledem , pamietam wszystko dokladnie . Tamtego dnia obudzilem sie , spojrzalem na scienny zegar . Byla dziewiata . Wstalem . Wzialem prysznic . Zjadlem sniadanie  ...zegar  wybil dwunasta .Poczulem sie nieswojo - zwykle wszystkie te czynnosci zabieraly mi mniej czasu  .
   Wyszedlem na balkon . Usiadlem wygodnie i zajalem sie korekta tekstow . Powoli czytalem wybrane partie , po opracowaniu pieciu stron przerwalem . Spojrzalem z niepokojem na zegar . Wskazywal  kwadrans  po dwunastej . Nie stanal , sprawdzilem to , cykal miarowo , a jednak powinna byla minac przynajmniej godzina ...tak , przy najmniejszym tempie pracy - godzina ...
   Usiadlem  z  powrotem  na balkonie  , lecz juz nie moglem sie skupic . Jestem bezradny wobec spraw tego rodzaju ...wiem o tym tak samo dobrze  , jak i to , ze jestem malo samodzielny tworczo  , co moze wydawac sie absurdem , ale w dziwny sposob bywam zalezny od tych , z ktorymi  przebywam , najbardziej od kobiet  . I moze na tym polega moja niezaleznosc , ze poszukuje i wybieram ludzi , z ktorymi moge zyc . Choc czasem wybieram nie bedac wybranym .
   Kobieta , z ktora zylem nie wie o tym . Zadna nie wiedziala , bo nie mozna tego stopnia zaleznosci okreslic , ani ujac w racjonalne kategorie . Czuje go sam . Wiem , ze to mieli na mysli przyjaciele , gdy mi mowili , z ejest cos nowego i innego we mnie . Wowczas pisalem , jakby ktos pisal za mnie . Poza tym - wcale . Bez tej kobiety nie stworzylbym niczego , choc jej sie wydawalo , ze doskonale moglbym poradzic sobie sam . Nie opisywalem tego , co dzialo sie miedzy nami . Pisalem z duzym procentem fikcji . Z jednego snu , czy zdarzenia powstac moglo kilka utworow , w ktorych ow fakt zmuszajacy mnie do reakcji byl potraktowany w dodatku jak niewazne wspomnienie .
   Tydzien temu moja M. snila mi sie z innym mezczyzna . Szli brzegiem morza trzymajac sie za rece . Woda glaskala ich stopy...woda  - freudowski symbol seksu .Ten sen powtorzyl sie  wielokrotnie , wiec wiedzialem juz , ze mnie  zdradzala .Nie rozmawialismy o tym , dawalem jej do czytania nowe utwory z motywami zdrad .O niczym innym nie potrafilem pisac . I ona wiedziala , ze dla mnie to jest jasne , musiala wiedziec .
   Tylko , co mogly znaczyc te zabawy czasu ze mna ? Znow chodzilo o M . , ale nie bylo to calkiem zrozumiale . Zalozylem czarny melonik , w ktorym spiewalem kiedys w studenckim kabarecie . Zobaczylem  w szybie okiennej jak golab Magritte`a  przelatuje  mi przez twarz . Przez moment w odbitym obrazie mialem golebia zamiast twarzy . Dziwny znak . Pomyslalem , ze  M . maluje moj portret z pamieci .
Wbieglem na gore do pracowni . Nie bylo jej tam . Na scianie wisiala suknia , w ktorej pozowala do ostatniego cyklu fotogramow . To byla biala suknia , ale teraz przebiegaly przez nia zielonkawo - fioletowe  refleksy . Nie zauwazylem tego nigdy przedtem . Zawsze miala falbanki wokol szyi i ramion , nic niezwyklego . Na stole staly czarne pantofelki . Nagle spostrzeglem , z epantofle maja zywe palce stop , a pzrez suknie pzreswituja drobne piersi M. Biust przebil tkanine i zatrzymal sie na niej . Palce butow poruszaly sie lekko .
   Za mna szumialo morze . Odwrocilem sie . Na piasku wsrod kep trawy staly lekko  uchylone drzwi .Bylo spokojnie . Polowe krajobrazu zajmowalo czyste niebo.I tylko przez te drzwi przeplywal bialy obloczek  . Poczulem sie spokojnie. To  bylo  Zwyciestwo Rene Magritte'a ...wiec to z nim mnie zdradzala .Niewatpliwie on jest silniejsza osobowoscia niz ja . Mogl ja pociagac , ale zeby do tego stopnia ?!
   Przez szum morza przebijal sygnal karetki pogotowia . Ponaglal .Zdazylem jeszcze podrzec wszystkie teksty  , ktore zawdzieczalem M. , zebym nie mial po co do niej wracac i zebym tego nigdy nie chcial . Spuscilem po nich wode w klozecie . Szum wody , morza i sygnal karetki nalozyly sie i zlaly w jeden dzwiek .
   Stlem sie bialym oblokiem . Chcialem otrzec sie jeszcze o piersi M. , ktore  nie znikaly , ale otwor w drzwiach zaczal sie zmniejeszac . Kiedy pospiesznie wyfrunalem  , nie bylo juz tam morza , tylko daleko , w dole , pelna samochodow ulica .
   Patrzylem jak laduja do karetki cialo . - Samobojstwo , czy morderstwo -  rzucil w tlum reporter . Ten sam schemat - pomyslalem - zeby cos ciekawszego , choc raz . I wtedy  rozplynalem sie w powietrzu , rozpuscilem sie zwyczajnie . Nie bez pewnej satysfakcji , badzmy szczerzy .
   Aniol rozumie takie przypadki ?

Agnieszka Sadlakowska

Agnieszka Sadlakowska Portrait , Photos : Baciar


 

Mr. CHENG Zhi

Born in a wealthy family in 1981, graduated from the University of Oversea Chinese with a bachelor degree in fine art, this is a top school in China. "He is such a sharp kid that you knew he is going places", his teacher said. His gift of art has been discovered when he was a little boy. Although he is so young, but he has been invited to teach at Quan Zhou Institute of Photography since 2004.

He is not only the young talent and famous painter in China, but also an excellent photographer. His oil painting, named "people's attitudes" selected by the Art school yearbook of China Art institutions in 2001. Also, his photograph "coexist" reported by the "Image World Magazine" on July, 2004.

His paintings are combination of cartoon; graffiti and performance art in an unsophisticated and romantic style, parts of works are inspired by his little lovely niece. He firmly believes that people should keep a pure mind no matter who they are. As an artist, he always seeing about details of life, 'cause he knew that the art is from living, you can shut the world out of life. Besides that, he has attended some famous exhibitions; his artworks show that he is a great artist who has a unique outlook of art.

More Pictures

 


Mr. SHU Shun Ming

When he left high school in 1987, Shu Shun Ming worked for a factory as a worker, in order to see more differences of life. He contacted lots of people from different backgrounds during 3 years, and then he entered the Normal University of Fu Jian, and got a bachelor degree in oil painting. That 3 years life experience is quite important to him, he focusing on such topics as nude, portraiture and still life, which are combine with his life experience, so you'll got a strong feeling of humanism after you saw his paintings. His artworks have been showed in many exhibitions, as a young artist, he was praised by his contemporaries frequently.

More Pictures

 


Farhad Sadeghi Amini. He is a well known artist and a recognized painter. His works include both modern and Persian traditional (Miniature) painting styles. He has created many art collections in different fields like nature, figurative and symbolism.

More Pictures

 


Huang Wei

1982 Born in Fu Jian, P.R China. Graduated from the China Art College in 1999, engraving department, Bechalor Degree. 2003-2007

The University of Xia Men, Fu jian Tutor

More Pictures


 


Copyright and Website Design : Gosia Stepien @ 2007